Pamięć nie kończy się na zapaleniu znicza. Dlaczego uczę moje dzieci pamiętać o tych, którzy odeszli?🕯️
Są takie dni w roku, które sprawiają, że choć na chwilę zwalniamy. Odkładamy codzienne obowiązki, przestajemy gdzieś pędzić i zaczynamy myśleć o tym, co naprawdę ważne. O rodzinie, wspomnieniach, przemijaniu i ludziach, których nie ma już obok nas.
Dla mnie jednym z takich dni jest 1 listopada.
Nie chodzi tylko o pięknie przystrojone groby, kolorowe chryzantemy czy tysiące migoczących zniczy. Choć nie ukrywam, że wieczorny widok rozświetlonych cmentarzy zawsze robi na mnie ogromne wrażenie.
Chodzi przede wszystkim o pamięć. O tę niewidzialną więź, która pozostaje nawet wtedy, gdy kogoś już z nami nie ma.
A odkąd jestem mamą, coraz częściej zastanawiam się również nad tym, jak przekazać tę pamięć moim dzieciom.
Mamo, a dlaczego zapalamy znicze?
Dzieci patrzą na świat zupełnie inaczej niż my, dorośli.
Dla nich cmentarz może być miejscem pełnym światełek, kwiatów i pomników. Mogą zachwycać się kolorowymi zniczami, zadawać mnóstwo pytań albo zwyczajnie nie rozumieć, dlaczego tego dnia jesteśmy bardziej zamyśleni niż zwykle.
I właśnie dlatego uważam, że tak ważna jest rozmowa.
Nie chcę, żeby moi chłopcy kojarzyli 1 listopada wyłącznie z obowiązkiem odwiedzenia grobów. Nie chcę, żeby w przyszłości zapalali znicze tylko dlatego, że tak wypada albo że taka jest tradycja.
Chciałabym, żeby rozumieli, że za każdym imieniem wyrytym na nagrobku kryje się czyjeś życie. Czyjaś historia. Marzenia, radości, troski i ludzie, którzy kochali i byli kochani.
Że nasi bliscy, choć odeszli, nadal są częścią naszej rodziny i naszej historii.
Nasz 1 listopada — małe gesty, wielkie znaczenie ❤️
W tym roku, podobnie jak wcześniej, wybraliśmy się z Szymonem i Miłoszem odwiedzić groby naszych bliskich. Towarzyszyli nam również babcia Beata, ciocia Ania i wujek Michał.
Odwiedziliśmy dwa rodzinne groby. W jednym spoczywają mój dziadek Feliks, ciocia Iza i wujek Jacek. W drugim mój tata Ryszard, babcia Krystyna oraz wujek Marek.
Nie chodzi tylko o pięknie przystrojone groby, kolorowe chryzantemy czy tysiące migoczących zniczy. Choć nie ukrywam, że wieczorny widok rozświetlonych cmentarzy zawsze robi na mnie ogromne wrażenie.
Chodzi przede wszystkim o pamięć. O tę niewidzialną więź, która pozostaje nawet wtedy, gdy kogoś już z nami nie ma.
A odkąd jestem mamą, coraz częściej zastanawiam się również nad tym, jak przekazać tę pamięć moim dzieciom.
Mamo, a dlaczego zapalamy znicze?
Dzieci patrzą na świat zupełnie inaczej niż my, dorośli.
Dla nich cmentarz może być miejscem pełnym światełek, kwiatów i pomników. Mogą zachwycać się kolorowymi zniczami, zadawać mnóstwo pytań albo zwyczajnie nie rozumieć, dlaczego tego dnia jesteśmy bardziej zamyśleni niż zwykle.
I właśnie dlatego uważam, że tak ważna jest rozmowa.
Nie chcę, żeby moi chłopcy kojarzyli 1 listopada wyłącznie z obowiązkiem odwiedzenia grobów. Nie chcę, żeby w przyszłości zapalali znicze tylko dlatego, że tak wypada albo że taka jest tradycja.
Chciałabym, żeby rozumieli, że za każdym imieniem wyrytym na nagrobku kryje się czyjeś życie. Czyjaś historia. Marzenia, radości, troski i ludzie, którzy kochali i byli kochani.
Że nasi bliscy, choć odeszli, nadal są częścią naszej rodziny i naszej historii.
Nasz 1 listopada — małe gesty, wielkie znaczenie ❤️
W tym roku, podobnie jak wcześniej, wybraliśmy się z Szymonem i Miłoszem odwiedzić groby naszych bliskich. Towarzyszyli nam również babcia Beata, ciocia Ania i wujek Michał.
Odwiedziliśmy dwa rodzinne groby. W jednym spoczywają mój dziadek Feliks, ciocia Iza i wujek Jacek. W drugim mój tata Ryszard, babcia Krystyna oraz wujek Marek.
Każde z tych miejsc kryje w sobie inną historię. Historię ludzi, którzy byli częścią naszej rodziny, a których dziś możemy wspominać, odwiedzając ich groby i zapalając symboliczne światełko.
Moi chłopcy nie mieli okazji poznać większości osób, których groby odwiedzamy. Wyjątkiem jest wujek Jacek, który zmarł w 2020 roku. Szymon miał wtedy cztery lata, a Miłosz zaledwie dwa. Wujek zdążył ich poznać, choć trudno mi dziś powiedzieć, czy chłopcy zachowali z tamtego czasu jakiekolwiek wspomnienia.
Babcia Krystyna odeszła w 2019 roku. Chociaż chłopcy byli już wtedy na świecie, nigdy nie mieli okazji się z nią spotkać.
A jednak, mimo upływu lat, bardzo chętnie odwiedzają rodzinne groby. Czasami zadają pytania, szczególnie o mojego tatę Ryszarda i dziadka Feliksa.
I właśnie te chwile są dla mnie wyjątkowe.
Bo uświadamiają mi, że pamięć o bliskich nie zawsze zaczyna się od własnych wspomnień. Czasami rodzi się z opowieści innych.
Nie mają wspólnych wspomnień z większością tych osób, nie pamiętają ich głosów ani uśmiechów. Ale dzięki naszym rozmowom mogą dowiedzieć się, kim byli, jakie miejsce zajmowali w naszej rodzinie i dlaczego wciąż o nich pamiętamy.
Czasami zastanawiam się, jak wyglądałyby ich relacje, gdyby los pozwolił im się poznać. Czy mój tata rozpieszczałby swoich wnuków? Czy mój dziadek Feliks opowiadałby im historie ze swojego życia? Czy razem śmialiby się przy rodzinnym stole?
Tego już nigdy się nie dowiemy.
Ale mogę zrobić coś innego. Mogę sprawić, że nie będą dla moich dzieci wyłącznie imionami zapisanymi na nagrobkach.
I to jest dla mnie niezwykle ważne. ❤️
Wieczorny spacer wśród tysięcy światełek 🕯️
Tego samego dnia, wieczorem, wybraliśmy się z chłopcami jeszcze na cmentarz.
Chcieliśmy pospacerować wśród rozświetlonych alejek, zatrzymać się na chwilę i po prostu poczuć tę niezwykłą atmosferę, która towarzyszy temu miejscu 1 listopada.
Tysiące małych płomieni rozświetlały ciemność, tworząc widok, obok którego trudno przejść obojętnie.
Zatrzymaliśmy się również przy grobach nieznanych żołnierzy, aby zapalić znicze i poświęcić chwilę pamięci tym, których osobiście nie znaliśmy.
Bo przecież pamięć i szacunek nie powinny kończyć się wyłącznie na naszej rodzinie.
Są ludzie, których nigdy nie poznaliśmy, których historii nie znamy, a którzy również zasługują na chwilę zadumy.
Chciałabym, aby Szymon i Miłosz dorastali ze świadomością, że szacunek należy się nie tylko naszym bliskim, ale również tym, którzy żyli przed nami i pozostawili po sobie ślad w historii.
Patrząc, jak moi chłopcy klękają przy zniczach, zatrzymują się na chwilę i na swój dziecięcy sposób uczestniczą w tym, co dla mnie tak ważne, poczułam, że właśnie w takich zwyczajnych momentach przekazujemy dzieciom wartości, których nie da się nauczyć wyłącznie z książek.
Nie potrzeba wielkich przemówień. Czasami wystarczy wspólny spacer, zapalony znicz i kilka prostych słów.
Nie zawsze musimy znać odpowiedź na każde pytanie
Jako rodzice często chcemy wszystko naszym dzieciom dokładnie wytłumaczyć. Znaleźć odpowiednie słowa, rozwiać wątpliwości i sprawić, żeby zrozumiały nawet najtrudniejsze sprawy.
Tylko że śmierć i przemijanie nie są łatwymi tematami. Nawet dla nas, dorosłych.
Nie zawsze wiemy, co powiedzieć. Czasami sami czujemy smutek, tęsknotę albo żal.
I myślę, że nie musimy tego przed dziećmi ukrywać.
Możemy powiedzieć, że za kimś tęsknimy. Że jest nam przykro, bo nie możemy już tej osoby zobaczyć. Że wspominanie jej przynosi nam jednocześnie smutek i uśmiech.
Nie musimy też odpowiadać na wszystkie pytania od razu. Czasem warto pozwolić dzieciom pytać, zastanawiać się i wracać do tematu wtedy, kiedy same poczują taką potrzebę.
Bo przecież wychowanie dzieci nie polega na udawaniu, że życie składa się wyłącznie z pięknych, radosnych chwil.
To również pokazywanie im, że smutek, tęsknota i łzy są naturalną częścią naszego życia.
I że o tych, których kochaliśmy, można mówić nie tylko ze smutkiem, ale również z uśmiechem.
Rodzinne historie, które warto ocalić od zapomnienia ❤️
Czasami myślę sobie, jak wiele historii znika razem z odchodzącymi ludźmi.
Ile wspomnień, rodzinnych anegdot czy zwyczajnych opowieści pozostaje niewypowiedzianych.
A przecież nasze dzieci nie poznają tych historii same.
To od nas zależy, czy będą wiedziały, kim byli ich dziadkowie i pradziadkowie. Jak wyglądało ich życie, co lubili robić, z czego się śmiali i jakie wspomnienia po sobie pozostawili.
Właśnie dlatego cieszę się, że podczas odwiedzania rodzinnych grobów jesteśmy razem z innymi członkami rodziny.
Bo pamięć można przekazywać na wiele sposobów. Przez wspólne rozmowy, opowieści, oglądanie starych zdjęć czy zwykłe wspominanie przy rodzinnym stole.
I wcale nie trzeba czekać na 1 listopada.
Możemy pamiętać przez cały rok.
Kiedyś to oni będą przekazywać tę pamięć dalej…
Nie wiem, ile z naszych dzisiejszych rozmów chłopcy zapamiętają za kilka czy kilkanaście lat.
Może nie będą pamiętać, jakie znicze zapaliliśmy w tym roku. Może zapomną, jak wyglądały kwiaty na grobach albo którędy spacerowaliśmy wieczorem.
Ale mam nadzieję, że zapamiętają coś znacznie ważniejszego.
Że w naszym domu pamiętało się o tych, którzy odeszli.
Że odwiedzanie grobów nie było przykrym obowiązkiem, ale wyrazem miłości, szacunku i wdzięczności.
Że warto czasem zatrzymać się w codziennym biegu, wspomnieć bliskich, zapalić znicz i po prostu pobyć przez chwilę z własnymi myślami.
Bo przyjdzie taki dzień, kiedy to oni będą opowiadać kolejnym pokoleniom nasze rodzinne historie.
Może kiedyś sami przyprowadzą swoje dzieci na te same cmentarne alejki. Może zapalą znicz na grobie dziadka, którego nigdy nie poznali, ale o którym tyle razy słyszeli od swojej mamy.
I może wtedy przypomną sobie nasze wspólne spacery, rozmowy i te wszystkie małe światełka rozświetlające listopadową ciemność.
Bardzo chciałabym, żeby tak właśnie było.
Bo choć nie mamy wpływu na upływający czas, mamy wpływ na to, co przekażemy kolejnym pokoleniom.
Człowiek odchodzi, ale miłość, wspomnienia i wartości, które po sobie pozostawia, mogą trwać przez pokolenia. ❤️🕯️
A Wy? Zabieracie swoje dzieci na cmentarz i rozmawiacie z nimi o bliskich, którzy odeszli? Czy opowiadacie im historie o dziadkach, pradziadkach i innych członkach rodziny, których nie mieli okazji poznać?
A może macie swoje rodzinne tradycje związane z 1 listopada?
Chętnie przeczytam Wasze historie i przemyślenia. ❤️
Kapryśna Mamuśka ❤️
A może macie swoje rodzinne tradycje związane z 1 listopada?
Chętnie przeczytam Wasze historie i przemyślenia. ❤️
Kapryśna Mamuśka ❤️







Komentarze
Prześlij komentarz
💗 Miło mi, że tu jesteś! Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie kilka słów. Chętnie poznam Twoje zdanie, przemyślenia i doświadczenia. Rozmawiajmy ze sobą z życzliwością i szacunkiem, nawet jeśli różnimy się w swoich opiniach. 🥰