Rodzicielstwo: Moja Motywacja do Działania

      Życie ma to do siebie, że często rzuca nam wyzwania, z którymi trudno się zmierzyć w pojedynkę. Zdarzają się momenty, kiedy czujemy się przytłoczeni, zagubieni i niepewni, co dalej. Dla mnie jednym z takich momentów było rozstanie. Ale to właśnie wtedy odkryłam, jak wielką siłą są dla mnie moje dzieci – Szymon i Miłosz.

      Bycie mamą to wyzwanie, ale też największa motywacja, jaką mogłam sobie wyobrazić. Każdego dnia, kiedy patrzę na moje dzieci, widzę w nich radość, energię i ciekawość świata, która przypomina mi, że życie ma wiele pięknych momentów. To właśnie oni są moim wsparciem, nawet jeśli nie do końca zdają sobie z tego sprawę.

      Są dni, kiedy zwykłe chwile, takie jak wspólne pieczenie babeczek z Szymonem czy kibicowanie Miłoszowi na jego turnieju, wspólne spacery, wspólne oglądanie w kółko tych samych filmów bądź bajek dają mi więcej siły niż cokolwiek innego. W takich momentach zdaję sobie sprawę, że dla nich chcę być silna i pełna energii. Dzieci pokazują mi, jak cieszyć się drobiazgami, których na co dzień często nie zauważamy.

      Miłosz i Szymon uczą mnie, że niepowodzenia nie są końcem, a jedynie przystankiem na drodze do celu. Wspólne wyzwania, takie jak nowe pasje, treningi czy nauka radzenia sobie z porażkami, stają się dla nas lekcjami, które przynoszą nam siłę i wspólną radość. Kiedy patrzę na Miłosza walczącego na boisku czy na Szymona wkładającego całe serce w swoje zadania, wiem, że nie mogę się poddać.

       Dzięki dzieciom wiem, że pomimo trudności mogę odnaleźć szczęście i radość. Miłość, którą do nich czuję, jest największą siłą napędową. To dla nich chcę codziennie wstawać i szukać rozwiązań, nawet gdy życie stawia mi wyzwania. Cieszę się, że mam ich przy sobie, bo to oni pokazali mi, że mogę przezwyciężyć nawet najcięższe chwile.

      Bycie mamą to podróż pełna wyzwań, ale i momentów, które wynagradzają wszystkie trudności. Moje dzieci dały mi siłę do podniesienia się po rozstaniu i sprawiły, że na nowo odkryłam, co w życiu jest naprawdę ważne. Jestem im za to nieskończenie wdzięczna.

A Tobie co daję największą siłę do podążania przez życie?









W poszukiwaniu równowagi - Jak próbuję znaleźć czas dla siebie w chaosie codziennych obowiązków?

      Codzienność samotnego rodzica to ciągła walka o znalezienie balansu między obowiązkami a chwilą odpoczynku. Czasem czuję, że moje dni są pełne chaosu – szkolne obowiązki dzieci, treningi, praca, a do tego codzienne zadania w domu, które wydają się nie mieć końca. Przy tym wszystkim bardzo łatwo zapomnieć o sobie.

      Nie powiem, że zawsze udaje mi się zachować równowagę. Zdarza się, że sięgam po książkę lub włączam telewizor, chcąc odpocząć, ale potem dopada mnie poczucie winy, bo czekają zaległe obowiązki. A jednak, mimo że czasem wydaje się, że nie daję rady, ważne jest, że próbuję. Próbuję znaleźć te krótkie momenty w ciągu dnia, żeby odetchnąć, choćby na chwilę.

      Szukam rozwiązań i uczę się, że odpuszczenie to też forma troski o siebie. W końcu odpoczynek jest niezbędny, żeby mieć siłę dla siebie i swoich dzieci. 

      W tym wpisie podzielę się z Wami kilkoma sposobami, które mi pomagają w tej trudnej codzienności – może i Wy znajdziecie w nich coś dla siebie.

Małe kroki w codziennym chaosie

      Znalezienie chwili dla siebie w codziennym pędzie nie zawsze jest łatwe, ale małe, świadome kroki mogą sprawić, że poczuję się bardziej zrównoważona i mniej przytłoczona. Jednym z takich sposobów jest czas spędzony z bliskimi – przyjaciółmi, rodziną czy koleżankami. To właśnie rozmowa z kimś, kto rozumie moje wyzwania, daje mi chwilę wytchnienia. Spotkania, nawet krótkie, pozwalają złapać oddech i na chwilę oderwać się od codziennych obowiązków.

      Jednym z moich ulubionych sposobów na chwilę relaksu jest wyprawa do kawiarni. Uwielbiam miejsca takie jak ParZona Cafe w Lublinie, gdzie przy filiżance kawy mogę po prostu usiąść, zebrać myśli i zresetować umysł. Takie momenty, choć krótkie, mają ogromną wartość – pomagają mi naładować baterie i zyskać perspektywę na to, co naprawdę ważne.

       Ale codzienne małe kroki to nie tylko spotkania czy kawa. Uczę się, że czasem warto odłożyć na bok listę obowiązków i skupić się na jednej rzeczy na raz. Może to być czytanie kilku stron książki albo szybka przerwa na herbatę. Nawet krótkie oddechy w ciągu dnia – kilka minut, które poświęcam na coś, co sprawia mi przyjemność – mogą sprawić, że łatwiej mi będzie wrócić do rzeczywistości z nową energią.

       Oczywiście, nie zawsze udaje mi się trzymać tego planu. Czasem zmęczenie bierze górę, a obowiązki domowe zaczynają się piętrzyć. W takich momentach uczę się, że odpuszczenie to nie porażka. To forma troski o siebie, o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Staram się pamiętać, że nawet najmniejsze kroki, jak pozwolenie sobie na odpoczynek, są w rzeczywistości ogromnymi krokami w stronę lepszego samopoczucia.


A Ty co sądzisz o tym? 🤔

Jak radzisz sobie z tą górą obowiązków zarówno domowych jak i zawodowych? 🤔 

Znajdujesz w tym wszystkim chwilę dla siebie aby móc czerpać z życia jak najwięcej pozytywnych chwil? 🤔


Wczesny poranek i Turniejowa Ekscytacja

      Dziś pobudka o świcie, poranek spędzony na grach planszowych i zabawach z moimi urwisami. Nadeszła w końcu również chwila gdy z Szymonem przygotowaliśmy przepyszne babeczki na dzisiejszy turniej piłki nożnej Miłosza. To był świetny czas – wspólne pieczenie to coś, co bardzo lubimy robić razem i co sprawia Nam bardzo dużo przyjemności. Szymek uwielbia mi pomagać w kuchni.

Goście i Chwila Relaksu

      Odwiedziła nas również moja koleżanka z dziećmi. Chłopcy bawili się, a my miałyśmy chwilę na pogaduchy i zabawy z jej roczną córeczką. W międzyczasie szykowaliśmy się do wyjścia na turniej – bardzo ważny dzień dla Miłosza, na który cały czas wyczekiwał i odliczał dni.

Turniej Pełen Emocji

      O 12:30 rozpoczął się turniej - 8 drużyn, w którym grała również Nasza najlepsza ekipa – KS Północ Lublin. Rozgrywki były fantastyczne! Chłopcy dali z siebie wszystko, padały bramki, było dużo radości i sportowych emocji. Rodzice i trenerzy byli dumni z dzieciaków, a turniej trwał prawie 4 godziny. Wspólnie z Rodzicami przygotowałam poczęstunek dla Wszystkich uczestników, a na koniec Trenerzy mieli dla dzieciaczków super niespodziankę w formie pizzy dla każdej drużyny biorącej udział w tym fantastycznym turnieju – dzieci mogły zjeść coś ciepłego i wrócić do gry.

      Nasza drużyna zajęła 4 miejsce, co jest świetnym wynikiem, biorąc pod uwagę, że dzieciaki grają razem dopiero od 1,5 miesiąca. Mój syn Miłosz został wyróżniony i otrzymał tytuł MVP jako najlepszy zawodnik, tytuł otrzymał za bardzo dobrze bronienie bramki. Jestem niesamowicie dumna – on po prostu żyje piłką nożną! Wierzę, że jeśli będzie ciężko pracował, to na pewno spełni swoje marzenie i zostanie wspaniałym piłkarzem. Czego z całych sił mu życzę bo jest bardzo wytrwały w swoich postanowieniach i stara się jak może dążąc do celu!

     Na zakończenie turnieju pomogłam w ogarnięciu boiska, a potem Wszyscy wróciliśmy do domu. Na tym dzień się nie zakończył: mieliśmy jeszcze siłę na kolejne rozgrywki planszowe z ciocią Anią i babcią. Uwielbiam takie chwile, mimo że ich jest nie wiele w tak dużym gronie to są najbardziej wyczekiwane. Dzień zakończyliśmy jak zawsze kąpielą, pyszną kolacją, i chwilą relaksu przed telewizorem. To był dzień pełen wrażeń i pięknych wspomnień!












Dzień Pasowania na Pierwszoklasistę - Wzruszający moment dla Mnie i Szymona

       Dziś był dla nas niezwykle ważny dzień – zarówno dla mnie, jak i dla mojego syna Szymona. Uroczystość pasowania na pierwszoklasistę była pełna emocji i wzruszeń. Towarzyszyłam Szymonowi w tym wyjątkowym wydarzeniu, a razem ze mną był także jego młodszy brat Miłosz, który z zapartym tchem obserwował cały przebieg uroczystości. Było to dla niego niezapomniane przeżycie, szczególnie gdy widział swojego starszego brata w roli głównego bohatera tego dnia.

       Uroczystość rozpoczęła się w wyjątkowo podniosły sposób – wprowadzony został sztandar szkoły, a dzieci z dumą odśpiewały hymn. To był moment, w którym poczułam, jak ważnym wydarzeniem jest rozpoczęcie tej szkolnej przygody.

       Podczas uroczystości dzieci zaprezentowały przygotowane wcześniej piosenki „Wesoło nam” i „Pierwszaczek”. Wspólnie z Szymonem ćwiczyliśmy teksty i melodie w domu, więc słyszenie ich na żywo było dla mnie niezwykle wzruszające. Klasy ID i IF przygotowały również piękny występ, w którym opowiadały o cechach, które będą im potrzebne w edukacji: motywacji, radości, wzajemnym szacunku i wielu innych.

       Wystąpienie pani dyrektor, pełne ciepłych słów, wprowadziło nas w dalszą część uroczystości. Następnie nadszedł kluczowy moment – ślubowanie. Dzieci uroczyście przysięgały, że będą pilnie się uczyć, szanować innych i dbać o szkołę. A chwilę później każdy z pierwszoklasistów, w tym mój Szymon, został oficjalnie pasowany na prawdziwego ucznia.

       Na zakończenie uroczystości dzieci otrzymały pamiątkowe dyplomy i drobne upominki, a także miały okazję zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. W oczach Szymona widać było dumę i radość, a ja nie mogłam być bardziej szczęśliwa i dumna z tego, jak pięknie poradził sobie w tym ważnym momencie.

       Dla mnie, jako mamy, to nie tylko początek nowego etapu w życiu mojego syna, ale także czas pełen emocji i refleksji. Z ogromnym wzruszeniem patrzyłam, jak mój mały chłopiec staje się uczniem i wkracza w świat pełen wyzwań, przyjaźni i nowych doświadczeń. Jestem dumna z Szymona, a także wdzięczna za to, że mogłam być przy nim w tej ważnej chwili. Wierzę, że te wspomnienia zostaną z nami na zawsze.









“Trzy godziny dla siebie: Moja podróż z książką Bogaty ojciec, biedny ojciec”

      Życie rodzica często jest pełne obowiązków, planów i zadań, które wypełniają każdy dzień od rana do wieczora. Czasem marzę o chwili tylko dla siebie, ale jak wiadomo, nie zawsze jest to możliwe. Ostatnio jednak los się do mnie uśmiechnął – chłopcy zostali zaproszeni na urodziny do koleżanki, co dało mi niespodziewane trzy godziny wolnego czasu. I jak je wykorzystałam? Zasiadłam z książką, która od dawna czekała na swoją kolej: Bogaty ojciec, biedny ojciec Roberta T. Kiyosakiego.

      Książka Kiyosakiego to prawdziwy bestseller, o którym słyszałam już wiele dobrego. Wszyscy mówią, że to lektura, która potrafi zmienić podejście do finansów i zarządzania pieniędzmi. Ale co może dać komuś, kto na co dzień ma niewiele czasu na rozważania o inwestycjach i oszczędzaniu? Postanowiłam to sprawdzić i zagłębić się w świat “bogatego ojca” i “biednego ojca”.

      Już od pierwszych stron zrozumiałam, dlaczego ta książka cieszy się tak dużą popularnością. Kiyosaki przedstawia z pozoru proste zasady, ale podkreśla, jak ważne jest zmienienie naszego sposobu myślenia o pieniądzach. To nie tylko poradnik finansowy, ale też inspiracja do tego, by patrzeć na świat z innej perspektywy. 💡 Z każdą stroną miałam wrażenie, że uczę się czegoś nowego – a w moim zabieganym życiu to prawdziwa wartość.

Czas tylko dla mnie: dlaczego jest taki cenny?

      Takie chwile, jak te trzy godziny, to dla mnie prawdziwy luksus. Przy dwójce dzieci i obowiązkach, których nigdy nie brakuje, rzadko mam okazję po prostu usiąść z książką i dać się jej pochłonąć. Zazwyczaj dzień mija mi na pracy, organizowaniu codziennych spraw i wspieraniu chłopców w ich przygodach. Dlatego te trzy godziny były dla mnie jak mały urlop, w którym mogłam na chwilę zapomnieć o wszystkim i skupić się na sobie.
 
Czy warto było sięgnąć po tę książkę?

       Zdecydowanie tak! „Bogaty ojciec, biedny ojciec” nie tylko nauczyła mnie, jak ważne jest myślenie o przyszłości i odpowiednie zarządzanie finansami, ale też przypomniała mi, że warto czasem zwolnić i poświęcić chwilę na rozwój osobisty. To doświadczenie skłoniło mnie do refleksji nad tym, jak mogłabym lepiej planować swój czas, by mieć więcej takich chwil w przyszłości.

       Czas spędzony na czytaniu książki to była doskonała inwestycja w siebie. I choć codzienne obowiązki nigdy nie znikną, warto czasem wygospodarować kilka godzin tylko dla siebie – by odpocząć, nabrać nowych sił i znaleźć inspirację. A „Bogaty ojciec, biedny ojciec” to świetny towarzysz takiej podróży.

       Jeśli macie podobnie – dużo obowiązków, a mało wolnego czasu – polecam znaleźć chwilę na lekturę, która poszerza horyzonty. Kto wie, może ta książka również zmieni Wasze podejście do finansów i przyszłości? 📚




"Niezapomniane emocje na meczu Lublin vs Chorzów: Dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 28 z oddziałami integracyjnymi w roli głównej!"

     Są takie dni, które na długo zostają w pamięci - pełne emocji, radości i sportowej pasji. Taki właśnie był mecz piłki ręcznej Lublin vs Chorzów (12 października 2024, 18:00), podczas którego dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 28 w Lublinie miały wyjątkową okazję eskortować zawodniczki na boisko. Dla moich chłopców, Szymona i Miłosza było to ogromne przeżycie! A to jeszcze nie koniec emocji tego wieczoru...

     Zanim zaczęły się sportowe zmagania, na boisku pojawiły się dzieci ze SP 28, które miały zaszczyt eskortować zawodniczki obu drużyn. Wśród nich byli także moi synowie, Szymon i Miłosz. Możecie sobie wyobrazić, jak wielkie było ich podekscytowanie, kiedy trzymali za rękę mistrzynie piłki ręcznej! 😀 Dumni z szerokimi uśmiechami na twarzach, wbiegali obok zawodniczek, a trybuny kibiców biły im brawo. Jako rodzic, patrzenie na to, jak realizują swoje małe marzenia, to była prawdziwa radość!

     Po uroczystym wejściu rozpoczęła się walka na boisku. Lublin od samego początku pokazał, że jest gotowy na zwycięstwo. Dynamiczne akcje, precyzyjne rzuty i świetna gra obronna sprawiły, że drużyna Lublina szybko objęła prowadzenie. Chorzów walczył dzielnie ale ostatecznie to Lublin triumfował z wynikiem 38:27. 💥 Atmosfera w hali była niesamowita - kibice śpiewali, dopingowali i żywo reagowali na każdy zwrot akcji. A dzieci na trybunach miały oczy szeroko otwarte, przeżywając każdą chwilę.











       

     

      Jednak największe emocje nadeszły w przerwie meczu, kiedy to Nasza szkoła, SP 28, odebrała główną nagrodę za wspólne kibicowanie na każdym meczu Naszych Mistrzyń Polski w piłce ręcznej. Dzieci, w tym moi synowie, razem z panią dyrektor, odebrali na parkiecie interaktywną podłogę FunFloor, wartą 15 000 zł! 🎉 To był moment, w którym cała hala eksplodowała radością, a dzieci czuły się jak prawdziwi bohaterowie.



      

      Jako rodzic, patrzenie na to, jak moi chłopcy z dumą odbierali tę nagrodę z resztą dzieci, było niezapomnianym przeżyciem. To nie tylko nagroda, ale przede wszystkim symbol Naszego wspólnego zaangażowania i pasji do sportu. Teraz Nasza szkoła będzie miała wyjątkowe narzędzie do nauki i zabawy - i kto wie, może wychowa kolejnych mistrzów sportu!

      Ten wieczór pokazał, jak wielką moc ma sport - nie tylko w budowaniu zdrowej rywalizacji, ale także w tworzeniu wspólnych wspomnień. Dzięki takim wydarzeniom dzieci uczą się, jak ważne są współpraca, wspólne przeżywanie emocji i wsparcie dla swoich ulubionych drużyn. A, ja jako dumny rodzic, mogę tylko podziękować za te wyjątkowe chwile. 

      Nie mogę się doczekać kolejnych emocjonujących meczów i tego, co jeszcze przyniesie nam sportowa przygoda! 💙💚


Kilka chwil z mojego życia

       Ostatnio u mnie sporo się dzieję udało mi się zorganizować czas i wyjść z przyjaciółką na kolację i drinka, pogadać w spokoju bez myślenia o tym co się dzieje z dzieciaczkami, czy wszystko mają i czy czegoś w tym czasie nie potrzebują a to tylko dlatego iż moja Mama się zgodziła na kilka godzin Nimi zaopiekować w domku (wyszłam o 19 a wróciłam już o 23). Te kilka godzin pozwoliły mi nabrać sił na kolejne miesiące z moimi Pociechami. Niektórzy może pomyślą, że moje zachowanie jest samolubne czy coś w tym stylu ale powiem Wam od razu, że każdy potrzebuje takiego wyjścia i powinien jak tylko może korzystać z takich możliwości bo są to ważne aspekty życia każdego z Nas. 


    W ostatnim czasie mieliśmy również dwie imprezy urodzinowe w rodzinie, na których oczywiście byliśmy. Były to trzecie urodzinki Amelii mojej siostrzenicy i 7 urodziny mojego siostrzeńca Adrianka.







      W piątek 28 października wyruszyłam również z całą rodzinką na uroczystą przysięgę Mojego Brata Michała do zasadniczej służby wojskowej. I mogę się pochwalić, że dostał się do 19 lubelskiej brygady zmechanizowanej. Uroczystość odbyła się w Poznaniu po przygotowaniu wojskowym. Brat nawet wrócił w Swoim mundurze. Z okazji tego, że miałam okazję być na tej uroczystości udało mi się troszeczkę zwiedzić Poznań maszerując pieszo. Byliśmy w Galerii Stary Browar, [przeszliśmy przez park, w którym był bardzo fajny plac zabaw dla dzieci, szliśmy również ulicą Półwiejską (tą nazwę jedyną udało mi się bardzo dobrze zapamiętać) docierając do centrum miasta, troszkę mają rozkopane ale wokół jest bardzo dużo knajpek i sklepów. Ludzie w Poznaniu byli bardzo uprzejmi, ale widać również było że cały czas się gdzieś śpieszą. Kierowaliśmy się dalej w kierunku Katedry położonej na wyspie Ostrów Tumski, otoczonej korytem Warty i Cybiny. Tam zakończyliśmy swoją podróż gdyż wszyscy już byli bardzo zmęczeni a przede wszystkim moi synowie, którzy dzielnie kroczyli z Nami na swoich małych stopkach. Z Ostrowa Tumskiego ruszyliśmy autobusem cztery przystanki i dalej poszliśmy pieszo. Po drodze udało nam się kupić ciepłe pączki i dalej poruszaliśmy się w stronę Naszego hotelu Topaz położonego przy ul. Przemysłowej 34A. W tym dniu nie tylko podróż autem była długa ale również Nasz spacer po Poznaniu. 😊 Do pokoju udało Nam się zamówić pyszną kolacje i wszyscy po wieczornej pielęgnacji ciała poszliśmy spać. Rano pyszne śniadanie w hotelu, chłopcy nie wiedzieli co chcą jeść tak dużo było pyszności przygotowanych a i tak zakończyli na bułeczkach i miodzie. Na 8.45 dojechaliśmy autem na ul. Wojska Polskiego 86, gdzie już wszyscy kierowali się na plac, na którym miała się odbyć uroczysta przysięga. Po uroczystości dostaliśmy informację od brata, iż dopiero koło 14 będziemy mogli po Niego przyjechać dlatego też wybraliśmy się na zakupy do Poznańskiego Primarka. W galerii prócz zakupów nawet udało się pójść na lody i mamy sms możecie przyjeżdżać. Odebraliśmy Brata i ruszyliśmy w kierunku Lublina do domu. Tak zakończył się Nasz dwudniowy wyjazd. 










      A teraz troszeczkę powiem Wam o czym miałam najpierw napisać ale doszłam do wniosku, że lepiej zacząć pisanie o czymś miłym. Wczoraj odwiedziłam mojego Tatę, ciocię, dziadka, wujka i babcię a w dniu dzisiejszym 1 listopada postanowiłam troszkę odpocząć w domku i przyjąć jak najlepiej swoich gości.

     
      Koło godziny 12 odwiedziła mnie moja koleżanka z synkiem. Chłopcy się świetnie bawili a My miałyśmy chwilkę na pogaduszki. Wspólnie zjedzony obiadek, zakończone zabawy i zabrałam się po ich wizycie do pieczenia ciasta marchewkowego, którego nie zdążyłam wcześniej upiec. Przygotowałam kolację dla Mnie, moich Synów i moich kolejnych gości 💗 Wieczór bardzo miło spędzony w gronie osób na których zawsze w każdej chwili mogę liczyć. I takich ludzi każdemu z Was życzę abyście mieli takich przyjaciół, którzy nie będą patrzeć na to ile macie w kieszeni tylko będą Was darzyć zaufaniem i przyjaźnią za to kim jesteście. Kamila to Moja przyjaciółka, która znam od technikum zawsze mnie wysłucha i jest w każdym momencie moich trudnych chwilach. Jestem jej wdzięczna za każdą radę i słowo, które od Niej otrzymałam za to wsparcie i przyjaźń. Ten wspólny czas spędziliśmy bardzo miło, na uśmiechach, rozmowach i zabawach z moimi dzieciaczkami. 



     
      Myślałam, że nic dzisiejszego dnia nie jest w stanie mi popsuć do póki nie zobaczyłam relacji na Instagramie. Na początku nie zwróciłam uwagi, że miejsce jest mi bardzo znajome, nawet złożyłam życzenia urodzinowe a później kolejna relacja przykuła mi uwagę gdyż po prawej stronie sypialni zobaczyłam moje pudełko, w którym już od bardzo długiego czasu leży mój nowy sprzęt do kuchni. Zamarłam na chwilę, serce znów zaczęło boleć i przypomniało mi o tym jak naprawdę szczerze darzyłam uczuciem tego człowieka, który cały czas mnie okłamywał na zmianę z osobą, którą niegdyś traktowałam jak siostrę. Zorganizował urodziny synowi mojej byłej przyjaciółki. Oboje na siebie cały czas gadali, jedno i drugie mówiło, że nie mają ze sobą kontaktu a tu dopiero drugi miesiąc mija odkąd z Nim nie rozmawiam a oni wspólnie z rodziną i przyjaciółmi spędzają czas. Piszę tu o tym bo to mi pomaga w zapomnieniu i mimo, iż płakałam gdzie obiecywałam sobie, że już więcej z tego powodu nie uronię ani jednej łzy gdzie sama siebie zawiodłam i oszukałam to chcę abyście wiedzieli, że lepiej takie sytuacje choć są bardzo ciężkie to postarać się przetrwać i nie wracać do tego bo to tylko prowadzi do kolejnych smutków i frustracji. Tak, wiem mówię Wam o tym a sama się załamuje ale powiem Wam szczerze łatwiej komuś powiedzieć, dać radę i poczekać aż ktoś da podobną Nam bo sami nie damy rady tego przejść, dlatego też cieszę się, że mimo ciężkich chwil wiem już kto naprawdę jest dla mnie życzliwy i kto chce mojego dobra a nie tylko mnie wykorzystać. Każdego dnia stajemy się silniejsi i nie ma co padać na kolana tylko idźmy przed siebie z podniesionymi głowami bo jesteśmy tego Warci. Mamy prawo do tego aby czuć się kochanym, potrzebnym i być szczęśliwym i pamiętajmy, że to nie ważne co było tylko to co jest teraz i jak zbudujemy kolejne dni.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam do pozostania na dłużej, a jeśli masz ochotę abym poruszyła na Moim blogu jakiś ciekawy wątek to daj mi znać w komentarzu a tymczasem życzę Ci dobrej nocy. 😊